czwartek, 29 kwietnia 2010

Ciemno i ponuro,

bo jak może być w jesienny, deszczowy ranek przed wyjściem z domu. Ubrana do szkoły, po śniadanku kładę się choć na chwilę, choć na 5 minut. A potem trzeba się zbierać na autobus przed 7mą. Jadąc na tylnim siedzeniu w samochodzie rodziców chcę pospać w drodze na przystanek autobusowy. W końcu każda minuta snu jest cenna. Ale w radio leci, to co zwykle w deszczowe poranki - cudna Annie i Eurythmics. Patrzę na szarobure stawy, prawie zlewające się z niskimi, równie szaroburymi chmurami. Jet coś pięknego w takie poranki...

Piosenka

niedziela, 11 kwietnia 2010

Pewnego mglistego ranka*

Kościół p.w. NMP z Lourdes

*gdy jechałyśmy z Kasią na badania

Pajęczyna - komórką